– Zdecydowałem się na objęcie Energetyka, bo czuję sentyment do tego klubu – powiedział nowy trener Energetyka – Marcin Łapiński. 

Po trenowaniu Łabędzia obejmuje Pan zespół z wyższej ligi. Nadszedł czas na kolejne wyzwanie?

– Będąc w Widuchowej prowadziłem zespół, w którym występowali chłopaki grając tam dla przyjemności. Przedział wiekowy był bardziej rozpięty. Zaczynając od 16. latka kończąc na 40. latku. W każdym meczu ustala się  inny skład, bo nie wszyscy mogą się na nim zjawić. Wydaje mi się, że tutaj będzie to łatwiejsze, jest dość szeroka kadra, która systematycznie ćwiczy.

Co było głównym powodem objęcia posady trenera Energetyka?
– Głównie to stabilizacja kadrowa i przeprowadzenia dość ciekawych treningów. Są główne przyczyny objęcia przeze mnie funkcji trenera Energetyka.

Myślał trener nad rozszerzeniem sztabu szkoleniowego?

– Zobaczymy, chciałbym mieć asystenta i trenera bramkarzy. Czynimy ku temu starania i myślę, że w ciągu najbliższych dni uda nam się poinformować o tym, kto będzie z nami współpracował.

Jaki będzie Energetyk Marcina Łapińskiego?

– Energetyk powinien być klubem, który opiera się na lokalnych zawodnikach a ludzie, którzy tutaj grali identyfikują się z nim. Zrobię wszystko, żeby tak się stało. Wszystko  wiąże  się z drużyną i kibicami. W ostatnim czasie były problemy kadrowe, które całe szczęście są już za nami.  Dobrze, że klub posiadał drugi zespół, bo po tym jak odeszli piłkarze ze Szczecina mogło być w Gryfinie naprawdę krucho. Miejscowa drużyna musi funkcjonować jak najdłużej i muszą w niej grać chłopaki stąd.

Myśli trener, że swoją osobą przyciągnie na trybuny więcej kibiców?

– Mam nadzieję, że będę miał okazję spotkania się ze starszymi kolegami, których już dawno nie widziałem. Ich obecność na meczach będzie okazją do tego by porozmawiać. Myślę, że będzie to zachęta do uczestniczenia w życiu Energetyka Gryfino.

 

fot. Mateusz Woźniakowski

Komentarze

0