– Chciałem podziękować kibicom, którzy licznie pojawili się na stadionie przy ulicy Sportowej. To dla nas bardzo ważne i zrobimy wszystko, żeby swoją grą przyciągnąć jak największą grupę sympatyków piłki nożnej z Gryfina i okolic – mówi Rafał Kaliciak, szkoleniowiec Energetyka II Gryfino. Zapraszamy do przeczytania rozmowy.

Jest Pan zadowolony z pierwszego meczu w wykonaniu swojego zespołu?

– Na pewno zdominowaliśmy zespół z Żarczyna,  na co wskazuje wynik. Więc jestem zadowolony z takiej inauguracji rundy wiosennej. Jeśli chodzi o grę to trochę nerwowości było w pierwszych minutach. Ale z biegiem czasu graliśmy coraz pewniej. W sobotę tak jak w całym okresie przygotowawczym ważnym filarem naszego zespołu był Kamil Makuła, co podkreślił strzelając pięć bramek. Trzeba powiedzieć, że wszyscy dziś bardzo chcieli, żeby ta inauguracja wypadła jak najlepiej. I za to dziękuję chłopakom. Szkoda trochę, że nie mogłem w tym meczu dać zaprezentować się Wiktorowi I Mateuszowi. Którzy ciężko pracują od pierwszego dnia okresu przygotowawczego. Niestety mogłem dokonać tylko pięć zmian. Warto też dodać, że pięciu zawodników z różnych przyczyn znalazło się poza kadrą meczów .Mówiąc o sobotnim meczu w Gryfinie, muszę też podziękować zawodnikom drużyny przeciwnej, którzy poza tym, że wykorzystali naszą chwilę dekoncentracji i zdobyli bramkę, potrafili z szacunkiem podejść do przeciwnika i wyniku nie narażając zdrowia moich zawodników i własnego.

Spodziewał się trener takiej przewagi w grze i wyniku?

– Spodziewałem się dobrej gry i tempa tego meczu w wykonaniu naszego zespołu. Wskazywały na to ostatnie sparingi i praca jaką wykonywaliśmy na treningu. Wyniku? Szczerze powiem nie, choć bardzo wierzę w zespół i chłopaków. Wiem na co nas stać i dziś to wszyscy udowodnili. Chodź uważam, że jako zespół musimy pracować nad koncentracją. Bo kiedy ona będzie na jeszcze wyższym poziomie pozwoli nam grać jeszcze lepiej i skuteczniej zarówno w ataku jak i obronie.

W okresie przygotowawczym dużo mówiło się o porażkach z wyżej notowanymi zespołami. Myśli trener, że czegoś one nasz zespół nauczyły?

– Porażki z założenia powinny uczyć. Czego nas nauczyły pokażą najbliższe mecze, szczególnie z czołówką ligi. Na pewno pokazały nam, że warto pracować nad rozwojem i twardo stąpać po ziemi. Był to też sprawdzian mentalne. Czy w momencie niepowodzeń potrafimy być drużyną i czy możemy liczyć na siebie. Patrząc z mojej perspektywy wyznaczyły kierunek pracy z zespołem. Nic tak nie zmotywuje do pracy jak porażka. Wiem, że zaraz ktoś powie, że zwycięstwa bardziej motywują. Ale jeśli stale wygrywasz, nikt ci nie zagraża, nie depcze po piętach. Tracisz koncentrację o motywację do pracy, a to jest bardzo zgubne. A my w takiej sytuacji znaleźliśmy się po pierwszej rundzie. Stąd taki dobór sparingpartnerów.

Teraz znowu mamy pauzę, czy to dobrze dla zespołu czy lepiej jak się już zaczęło to grać co tydzień?

– Po to gra się w okresie przygotowawczym sparingi co weekend, żeby wejść w tak zwany rytm meczowy. Jasne, że lepiej, żeby mecz odbył się w najbliższy weekend. Ale taką decyzję podjął związek. I trzeba to uszanować. Zagraliśmy naprawdę sporo gier kontrolnych i taki wolny weekend też przyda się zawodnikom tym bardziej w okresie świątecznym.

Patrząc na spotkanie z Żarczynem możemy stwierdzić, że każde spotkanie w tej rundzie będzie tak wyglądało?

– Trudno powiedzieć. Tak naprawdę wszystko zależy od nas i naszej gry. Jeśli zachowamy koncentrację i jakość gry wynikającą z jakości pracy treningowej to zrobimy wszystko, żeby tak było. Ale pamiętajmy, że po drugiej stronie jest zespół, który zrobi wszystko by tak się nie stało. Zatem czas pokaże, ja wierzę w swój zespół i wiem na co każdego z nas stać z osobna i ile każdy potrafi dać temu zespołowi, kiedy jest maksymalnie skoncentrowany i dobrze przygotowany.

Komentarze

0